piątek, 22 marca 2013

Kawiarenka ciąg dalszy

Oj, wreszcie jestem!
Witam, wszystkich zaglądajacych do Małego Szpicherka. Trochę mnie nie było. Powód?
Mój synuś, który wylał sok na komputer. Teraz korzystam z innego komputera i nie ze wszystkim mogę sobie poradzić. Zdjęcia wchodzą mi jakieś małe i nie mogę ich powiększyć. pewnie coś źle robię.
Ale trudno, teraz już jestem i chcę pokazać odrobinę tego co zrobiliśmy.
Tak wiec moi mili mimo, iż miałam ograniczony kontakt za światem wirtualnym - działałam, oj działałam a raczej działaliśmy.












Siedzisko jest zrobione z łóżka a raczej z wezgłowia bo tak się chyba to nazywa.
Z drugiej części zrobiliśmy drugie siedzisko /ale to już w innym poście/ i pomalowaliśmy na ciemny kolor.
Poduchy i materac wykonałam sama.


A to szafka w kuchni.



Te dwie szafeczki miniaturki zakupił mój M na Allegro.
Były zielone i pierwotnie służyły jako zegary.
Dałam im nową szatę i nowe przeznaczenie, tak aby wkomponowały się do całości kawiarenki.






To tylko maleńki fragment tego co się zmieniło.
Jest tego jeszcze więcej.
Resztę przedstawię jak się uporam z komputerem.

A na zakończenie zdjęcie z pierwszego dnia wiosny, czyli z wczoraj.


BYLE DO WIOSNY !

czwartek, 7 lutego 2013

Pączki Zuzanki.

Dziś z rana wstała, szybko się krzątała, aby na południe wszystkich pączkami uczęstowała.
U nas w Małym Szpicherku wszyscy te pączki doskonale znają,z uwagi na smak zawsze kilogramami się objadają.
Pytacie kto to taki? No jak to kto...
To moja Zuzanka.



Są pyszne, zwłaszcza te z konfiturą wiśniową albo z powidłami.


Dziś były także z konfiturą z dzikiej róży.



Dziękuję MAMO!


niedziela, 3 lutego 2013

Ciasto na niedzielę.

Jak już zaczęłam piec to na całego. No może nie zupełnie sama . Tym razem inicjatorem był mój M. To on robił ciasto ja piekłam.





Ciasto smaczne i łatwe do zrobienia.

Ciasto:
1 jajko.
2 żółtka.
1/2 kostki margaryny.
25 dkg mąki.
1/2 szkl. cukru.
1,5 łyżeczki p.d.p.
Ciasto zagnieść z wszystkimi składnikami.
Rozłożyć we foremce.
Na ciasto układamy jabłka wcześniej zaparzone w 2,5 szkl. gotującej się wody.
Po wyjęciu jabłek do wody dodajemy duży budyń. Chwilę gotujemy i rozlewamy na wcześniej ułożone jabłka.
Na wierzchu jeszcze dodajemy ciasto.
pieczemy w temp 160-180 stopni ok.30 min

SMACZNEGO!

sobota, 2 lutego 2013

Zegar- kawiarenka odsłona III.

Tak wygląda zegar, który zrobiłam ostatnimi czasy. Trochę się naczekał, bo niebardzo wiedziałam jak ma wyglądać jego ostateczne oblicze.
Myślę, że to jest najbardziej odpowiednie.
A co Wy sądzicie?


A jego historia była taka:
Pewnego razu, u pewnego zbieracza starych rzeczy, znalazłam starą rozwalającą się spiżarenkę. Była tak stara i tak brzydka, że Pan A do którego zawiozłam ten /tu zacytuję jego słowa/ ,,śmieć"( nadmieniam, iż wtedy jeszcze nie wiedziałam jak ją odnowić i za co się zabrać, nie umiałam malować i uważałam, że musi zrobić to ktoś, kto się tym zawodowo zajmuje).
Pan A pokręcił z niechęcią głową (bo jest bardziej specjalistą ale w odnawianiu holenderskich mebli niż antyków), wyskoczył z ceną za renowację, a ja wyskoczyłam z papci jak już ją poznałam.
Mój M stwierdził, (a że jest bezgranicznym optymistą),jak to my nie zrobimy? Na pewno zrobimy i to o sto razy lepiej.
Tak więc zabraliśmy ,,śmiecia" do domu.
I tak właśnie dzięki niechęci Pana A., zaczęliśmy krok po kroku odnawianie.
Nie mam zdjęcia z wersji pierwotnej całej spiżarenki.
A drzwi wyglądały tak:


Potem tak.


Spiżarnia od której są te drzwi ma inne przeznaczenie, ale o tym w innym poście.
Drzwi czekały czekały, aż razu pewnego zastanawiając się nad brzydką sosnową tarczą zegara, wpadłam na pomysł,że pomaluję ów zegar i dodam nadruk.
A idealnym miejscem jego bytowania będą drzwi od spiżarni.
Tak też zrobiłam.


W między czasie odnowiłam dwa kinkiety.
Gdy je nabyłam były zielone i tak wyglądały.


Po oczyszczeniu tak


Po malowaniu i przecierce tak





A po zawieszeniu w miejscu docelowym w sąsiedztwie zegara tak


Aha zapomniałam o wianku wykonanym z gałęzi wierzby i pomalowanym na szaro.
Oj, dziś to dopiero wyszedł post w rozmiarze XL.

Dobranoc!




niedziela, 27 stycznia 2013

Rogaliki na mroźne wieczory.

Ale mnie dziś natchnęło na wypieki.
Trochę się namęczyłam ale są: rogaliki.
A taki jest efekt końcowy.


Tak było w trakcie pracy.




Przepis na te pyszności- prosty.

25 dkg twarogu śmietankowego
1 kostka masła
1,5 szkl. maki pszennej
1 żółtko
1 cukier waniliowy
1/2 łyżeczki pr. do pieczenia.
Marmolada lub powidła do środka.
Rogaliki są bez cukru, tylko cukier waniliowy.
/Ja robię porcję podwójną./
Twróg rozetrzeć z cukrem waniliowym + masło i rozcierać + pozostałe składniki.
Zagnieść ciasto. Włożyć do lodówki na 1-2h.
Rozwałkować, pokroić na trójkąty i nałożyć powidła.
Na koniec posmarować roztrzepanym białkiem.
Piec w temp. 160 - 180 st.

A jeśli już jesteśmy przy temperaturze, to u nas mróz.
Ale co tam: drewno do kominka jest, herbata z konfiturą z pigwy jest, więc takie widoki zza okna nam niestraszne.
Mogą tylko nastrajać pozytywnie.





Kolorowych snów.


czwartek, 17 stycznia 2013

Kawiarenka ciąg dalszy.

Moja siostra stwierdziła wczoraj, że zdjęcia z poprzedniego posta dotyczące lustra w toalecie nie oddają stanu faktycznego.
Wzięłam sobie to do serca, no bo przecież starszych się słucha.
Fakt, zdjęcia nie są na tyle dobre, żebym była z nich zadowolona.
No... ale to przecież moje początki zarówno w kwestii zdjęć jak i blogowania.
A i aparat nie ten.
Tak więc, może te dziś będą bardziej rzeczywiste, chociaż tym samym sprzętem zrobione.






A na zakończenie szafka:


Pierwotne przeznaczenie to: miejsce tarczy do rzutek.
Szafka ta zmieniła troszkę swoje przeznaczenie i oczywiście wygląd.
Teraz wygląda tak:


I pełni funkcję szafki do której ,,wędrują,, brudne naczynia.
/taki wymóg Sanepidu/.
Musiałam ją oczywiście wyczyścić, pomalować, dodać dekor i uchwyty... i w ten sposób powstała rzecz przyjemna dla oka i pożyteczna zarazem.


Pędzę na mecz w koszykówkę.
Właśnie trwa POLSKA/SERBIA.

Pozdrawiam wszystkich, którzy nas odwiedzają.

środa, 16 stycznia 2013

Karafki i fragment kawiarenki

Wreszcie ferie. Pogoda typowo zimowa: mróz i sypie śnieg.
Ogień w kominku, kieliszek wina w dłoni.
Mój M po codziennej degustacji stwierdził,iż domowy wyrób jest już gotowy do spożycia.
Najpierw dochodziło w balonie.

A potem należałoby przelać go do bardziej urokliwego naczynia - karafki.
Troszkę ich ostatnimi czasy nazbierałam.
Nie mogłam przejść obojętnie obok takich cacuszek.
Tym bardziej,że cena była atrakcyjna.



I jeszcze mniejsze naczynka - karafeczki.
W prawdzie wina to tu dużo się nie naleje,ale mają swój urok.



Chciałam jeszcze pokazać kilka ujęć z naszej kawiarenki.
Cały czas coś się w niej dzieje i robi.
Tak wygląda dolna kondygnacja w trakcie pracy.


Jest jeszcze wiele do zrobienia, ale za to na górze prawie finisz.
Zacznę może od toalety.

Zawieszka jest mojego autorstwa.




Te naczynia emaliowane nabyłam od pewnego zbieracza staroci.
Od razu wiedziałam gdzie będzie ich docelowe miejsce.


Woreczek z lawendą



Lustro, które najpierw zostało oczyszczone z farby, potem pomalowane na kolor siwy z przecierkami brązowymi na kantach.
Ach, jeszcze dodałam dekor.
A oto tego efekt:


Dalsze poczynania kawiarniane już wkrótce.
DOBRANOC!!!!!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...